czwartek, 17 lipca 2014

ROZDZIAŁ 4

Otworzyłam drzwi swoim kluczem, weszłam do domu i zamknęłam je. Poszłam do salonu, gdzie znalazłam tatę. Zawsze tam siedział,
gdy był w stanie na noc przenosił się do swojej sypialni. Często jednak spał tutaj, na kanapie. Usiadłam obok niego i dałam
mu buziaka w policzek. Odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się ciepło. Z jego twarzy można było wyczytać troskę i miłość,
które towarzyszyły mu zawsze. Widząc moją smutną minę jego uśmiech także zbladł, przytulił mnie i zapytał:
- Ally, kochanie, co się stało?
- Nic tato.. Po prostu dziś chodziłam trochę po mieście i myślałam o tobie, o mnie, o Davidzie i o.. mamie. Przypomniałam sobie,
że niedługo mija rok od jej śmierci. Tato, pojedziemy tam, tak?
- Pamiętam, to już rok, odkąd jej nie ma.. Rok od mojego upadku. Ja umarłem razem z nią, Ally. Razem z twoją mamą umarła
moja dusza, moje serce rozpadło się. Po mnie zostało tylko ciało, żeby was chroniło, ciebie i Davida. Chociaż nie bardzo mi
to wychodzi..
- Tato, przecież tu jesteśmy, to wszystko dzięki tobie. Dzięki tobie mamy dach nad głową, mamy co jeść i co najważniejsze..
dzięki tobie jesteśmy szczęśliwi. Gdyby nie ty już dawno byśmy nie dali rady. To wszystko twoja zasługa, tato - powiedziałam,
a tata pocałował mnie w czoło i uśmiechnął się smutno.
- Nie wiem, czy pojedziemy do mamy. Nie mamy samochodu, ja nikogo tutaj nie znam, nie mam od kogo pożyczyć. Dobrze wiesz, jaka
jest nasza sytuacja. Wybacz Ally, ale chyba nie uda nam się tam pojechać. Przykro mi - Nie winiłam go za to, wiedziałam
o naszej sytuacji materialnej. Było mi jednak przykro, bo chciałam zobaczyć się z mamą. Chciałam wyczyścić jej grób, porozmawiać
z nią. Nie, nie jestem wariatką. Nie jestem psychiczna. Po prostu wiem, że ona tam jest. Że jest tutaj, że stoi obok mnie,
że patrzy na mnie i na tatę z miłością. Że troszczy się o nas i że to ona nie pozwala nam upaść. To ona trzyma nas w swoich
ramionach i przytula, gdy jesteśmy smutni. Mama nad nami czuwa i ja to wiem. Przytuliłam tatę jeszcze raz i poszłam do pokoju Davida.
Siedział przy biurku i wyglądało jakby intensywnie o czymś myślał. Zapukałam do drzwi, a on szybko odwrócił się do mnie i
po chwili odetchnął z ulgą. Zmartwiłam się, właściwie nigdy go takiego nie widziałam. Podeszłam do niego i oparłam się o
biurko, po czym zapytałam:
- Hej, Dav.. Co się dzieje? - spiął się na moje pytanie, ale zaraz rozluźnił się.
- N..Nic. Nic mi nie jest..
- David, przecież wiesz, że przede mną niczego nie ukryjesz i mi możesz powiedzieć wszystko. Kiedyś było tak dobrze!
- Tak, było dobrze! A wiesz czemu? Wiesz dlaczego? Bo mama była! Teraz jej nie ma, już rok, rozumiesz?! Nie ma jej! - wiedziałam,
że prędzej czy później wybuchnie, ale nie wiedziałam kiedy. David wstał, a ja go przytuliłam. Przytuliłam go mocno.
- Uspokój się, mama cały czas przy nas jest. Cały czas czuwa przy nas, żeby nic nam się nie stało. Nadal nas kocha. To, że
nie jest tutaj ciałem nie znaczy, że nie ma jej tu duszą i o nas zapomniała - głaskałam jego włosy, mówiąc to. Zaczął się
powoli uspokajać
- Ale.. Gdyby czuwała nad nami nie pozwoliła by mi ćpać, a tacie pić. Nie pozwoliła by na to, bym się zadłużył. Al, jestem
winny dilerowi 2 000 dolarów! Ja nie mam tych pieniędzy! Oni mnie zabiją! - Zaczął płakać i wtulił się we mnie mocniej. Nie
wiedziałam co  powiedzieć.
- Nie martw się, poradzimy sobie. Zawsze dawaliśmy sobie radę, pamiętasz? Nic ci się nie stanie. Najpierw będą musieli zabić
mnie, a wiesz, że ja się nie dam i ich pokonam - zaśmiałam się, a on mi zawtórował. - Szkoda tylko, że nie będziemy mogli
pojechać do mamy na rocznicę jej śmierci..
- Dlaczego nie?
- Ja nie mam prawa jazdy, tata nie ma auta.. Nie mamy co robić - po moim policzku spłynęła łza. - Jesteśmy bezradni.
- J.. Ja mam prawo jazdy, a auto mógłbym pożyczyć od kolegi.. który nie jest narkomanem ani dilerem. Tak, mam takich kolegów -
Na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie, ale i szczęście. Nie chciałam go już wypytywać, sam miał dużo problemów. Odsunęliśmy
się od siebie, poczochrałam mu włosy, po czym poszłam do swojego pokoju. Jutro muszę powiedzieć tacie, że pojedziemy. Jestem
szczęśliwa, że zobaczę mamę. Bardzo.

1 komentarz:

  1. Smutne :'( Zajebiscie piszesz.. Tylko dodawaj częściej rozdziały :3

    OdpowiedzUsuń