Kiedy wróciłam do domu, było już ciemno. Tata siedział jak zwykle z butelką piwa w salonie. Gdy zamknęłam drzwi popatrzył
na mnie spuchniętymi od łez oczami, w których widziałam ból, strach, smutek, ale i troskę i miłość. Tata mimo swojego
uzależnienia nadal nas kochał, tylko trochę o nas zapomniał, pozwolił nam zmienić się na gorsze. Nie winimy go z Davidem
o to, on zagubił się po śmierci mamy, nie wiedział co miał robić, zatapiał smutki w alkoholu. To nie jego wina. Wiele
razy namawialiśmy go na terapię z psychologiem, nie chciął nic słyszeć. Zaprowadziliśmy go raz do kościoła, sami się
pomodliliśmy i zostawiliśmy. Wrócił po ok. 5 godzinach. Martwiliśmy się, ale myśleliśmy, że znowu za dużo wypił. Ale on
wrócił całkiem trzeźwy.. i jakby odmieniony. Nie trwało to jednak długo, tydzień nie pił, tydzień się nami interesował. Ale
potem znowu się załamał. Nie wiemy już jak mu pomóc. Nie mamy pojęcia. Nie chcemy prosić nikogo o pomoc, bo wtedy nas zabiorą,
a on już tego nie wytrzyma, jestem tego pewna. Nie chcę stracić taty, to nasza jedyna rodzina. Wracając, tata od razu
odwrócił wzrok i zaczął płakać. Szybko do niego podeszłam i klęknęłam przed nim. Wzięłam ręce z jego twarzy, a on spuścił
wzrok, nie patrzył na mnie:
- Tato, co się dzieje? Tato, Tatusiu, proszę, popatrz na mnie - z lekkim wahaniem, ale popatrzył. Znowu się załamał. Dawno
go takiego nie widziałam, nie. Nie może się teraz poddać, drugi raz tego nie wytrzyma! Przytuliłam go mocno, on to
odwzajemnił i znów zaczął płakać:
- Córciu, ja już nie daję rady. Wiecie jak was kocham, ale ja jestem złym ojcem! Muszę zapewnić wam opiekę. Musicie mieć
to, na co zasługujecie!
- Tato, co ty mówisz?
- Musicie poprosić o pomoc.. Ja będę musiał was oddać..
- Tato, nie mów tak, słyszysz? My nie damy sobie rady bez ciebie. Nie chcemy nigdzie iść. Wystarczy nam, że jesteśmy razem,
że mamy ciebie! Kochamy cię, rozumiesz? - Po tych słowach tata przytulił mnie jeszcze mocniej, a ja rozpłakałam się. Jak on
mógł pomyśleć, że chcemy odejść? Że jest złym ojcem? Fakt, że się zagubił nie oznacza, że go zostawimy. Będziemy dążyć do
tego, żeby mu pomóc, żeby wrócił ten sam tata, który nie był alkoholikiem, który był szczęśliwy. Po 10 minutach dałam mu
całusa w policzek i poszłam na górę. Po drodze do swojego pokoju zajrzałam do pokoju Davida. Jak zwykle leżał na niepościelonym
łóżku i słuchał muzyki przez słuchawki. To było już codziennością. W ten sposób pewnie próbował zagłuszyć swoje myśli,
wyłączyć wszystkie emocje. Wtedy był tylko on i otaczająca go muzyka. Nie chciałam mu przeszkadzać, choć dawno nie rozmawialiśmy.
Ostatnio nawet wcale. Zamknął się w sobie. Kiedyś mogliśmy rozmawiać o wszystkim, nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Teraz
nawet nie znam jego przyjaciół. Nie wiem już o nim prawie nic. Cała nasza trójka się zmieniła, nie do poznania. Wyszłam z jego
pokoju i poszłam do siebie. Zamknęłam drzwi, odłożyłam zakupy i rzuciłam się na łóżko. Sprawdziłam mój telefon. Jedna
nowa wiadomość. Od Eleny.. A od kogo by innego? Mam tylko ją. "Ubierz jutro jedne z twoich nowych ciuchów, nie chcę widzieć
na tobie dresów!". Uśmiechnęłam się pod nosem i wysłałam jej zwykłe "ok". Potem odłożyłam telefon na szafkę nocną i poszłam
pod prysznic, umyłam zęby i poszłam spać.
Obudziłam się jak zwykle, czyli o 6:50. Poszłam wziąć szybki prysznic, zrobiłam makijaż i umyłam zęby. Potem przeszłam z powrotem
do sypialni, aby się ubrać. Pierwszy raz od bardzo dawna miałam dylemat, co na siebie włożyć. Zdecydowałam się na beżową
bluzkę i pastelowo niebieskie rurki. Wybrałam do tego czarną bandamę, chciałam ukryć blizny. Na nogi założyłam
zwykłe trampki < http://www.faslook.pl/collection/121-world-closed-wounds-open/ >. Włosy rozpuściłam. Wzięłam spakowaną torbę i szybko
pobiegłam do szkoły, ponieważ była już 7.48. Do szkoły wpadłam zdyszana, równo z dzwonkiem. Od razu poszłam do klasy, w
której miałam mieć teraz zajęcia. Przeprosiłam za spóźnienie i usiadłam obok Eleny. Ta nadal patrzyła na mnie w szoku,
jakby zobaczyła zupełnie inną osobę. Zresztą cała reszta klasy też, włącznie z nauczycielem angielskiego:
- Coś nie tak, El? - zapytałam.
- Wiesz, zastanawiam się, kim ty właściwie jesteś i co zrobiłaś z Al - odpowiedziała, po czym zaśmiałyśmy się. Gadałyśmy
przez całą lekcję. Co jakiś czas przyłapywałam się na tym, że spoglądałam na Niall'a. On też od czasu do czasu na mnie patrzył,
a ja wtedy rumieniłam się. Gdy zadzwonił dzwonek spakowałyśmy się, po czym Elena szybko pociągnęła mnie za rękę i zaczęłyśmy iść.
Ledwo za nią nadążałam. Po chwili zorientowałam się, gdzie idziemy. Szłyśmy w kierunku Niall'a! Zaczęłam się wyrywać, ale
El tylko się uśmiechnęła i zacieśniła uścisk na mojej ręce. Po chwili dotarłyśmy do stojącego obok swojej szafki z książkami Niall'a,
który pisał coś na telefonie. Elena odchrząknęła, a blondyn wreszcie na nas popatrzył.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz